Przegrana Polek z Litwinkami po dogrywce, spadek w grupie eliminacyjnej
Biało-czerwone rozpoczęły walkę o Eurobasket od środowej wyjazdowej wygranej z broniącą tytułu mistrzowskiego Belgią 67:62. Litwinki wówczas u siebie rozgromiły Azerbejdżan 99:62. Stawką niedzielnego meczu w Katowicach było zatem pierwsze miejsce w grupie na rok, bowiem eliminacje mistrzostw Europy będą kontynuowane dopiero listopadzie 2024.
Obiecująca pierwsza połowa...
"Wszyscy mają wyjść z hali ze zdartymi gardłami" – zachęcał kibiców do dopingu spiker. Trafił na podatny grunt, zwłaszcza u najmłodszej części widowni, która dała z siebie wszystko. Zespół gości prowadził na początku pierwszej kwarty. Przy stanie 8:11 dwie akcje za pięć punktów skończyła Stephanie Mavunga, koleżanki z zespołu poszły za jej przykładem i po chwili było 19:11.
Litwinki miały problemy z pokonaniem polskiej obrony, wyraźnie zdenerwowany był ich trener Rimantas Grigas. Po 10 minutach Biało-Czerwone prowadziły 28:15 i wydawało się, że mają mecz pod kontrolą.
Tymczasem w drugiej kwarcie sytuacja się zmieniła. Polki były mniej dokładne, przeciwniczki po kilku udanych akacjach złapały wiatr w żagle i odrabiały straty. Prowadzenie ekipy trenera Karola Kowalewskiego stopniało do 33:30 i dopiero końcówka kwarty, zwieńczona trójką trafioną przez Julię Drop, pozwoliła biało-czerwonym utrzymać solidną zaliczkę do przerwy.
I szybka strata prowadzenia
Roztrwoniły ją w trzeciej części, pełnej walki, ale też zmarnowanych dobrych sytuacji podkoszowych. Litwinki systematycznie się zbliżały i po rzucie za trzy punkty Gabriele Sulske wyrównały na 52:52. Ta sama zawodniczka otworzyła trafieniem z dystansu czwartą kwartę. Polki pudłowały nawet z bliska i to one musiały z niepokojem spoglądać na tablicę wyników, bowiem przegrywały już 53:64.
Drużyna gospodyń odpowiedziała trzema trójkami, rywalki popełniały proste błędy, co zapewniło mnóstwo emocji w końcówce. Przy stanie 66:66 piłkę miały Litwinki, ale nie zdołały oddać celnego rzutu i kibice – w większości na stojąco - obejrzeli dogrywkę. W niej emocje sięgnęły zenitu. Zespół gości wypracował prowadzenie 74:68, ale po chwili dwie jego zawodniczki z urazami musiały opuścić boisko. Ostatecznie pogoń Polek była nieskuteczna i z wygranej cieszyły się rywalki.
Biało-czerwone podczas tego okienka reprezentacyjnego trenowały w hali katowickiej AWF, ale mecz z Litwą rozegrały w obiekcie na co dzień używanym przez siatkarzy ekstraklasowego GKS-u. Jeszcze w sobotę wieczorem katowiczanie podejmowali w nim Jastrzębski Węgiel, a dopiero potem zdemontowane zostało boisko. Do ME awansują zwyciężczynie ośmiu grup i cztery najlepsze drużyny z drugich miejsc. Polki, mistrzynie Europy z 1999 roku, ostatni raz w tej imprezie wystąpiły w 2015.