Dioudis nie wróci do bramki Zagłębia co najmniej do końcówki lutego
To był mecz z nieprzewidywalną końcówką – Widzew wyrównał w ostatnich sekundach, po walce o piłkę Sokratisa Dioudisa z Jordim Sanchezem. Grek piłkę wybił, ale wprost na głowę Imada Rondicia, który strzelił gola na wagę remisu.
Dioudis był przeświadczony, że Jordi Sanchez go faulował, a sędzia błędnie interpretuje sytuację. Nie ograniczył się do głośnych krzyków i gestykulacji, po ostatnim gwizdku przewrócił Sancheza. Grek został za to ukarany czerwoną kartką, ale to wcale nie ostudziło sytuacji, bo awantura przeniosła się pod szatnie drużyn w budynku klubowym, gdzie też aktywny był Dioudis.
Teraz za swoją aktywność pierwszy bramkarz Zagłębia zapłaci. Czeka go kara sześciu meczów zawieszenia oraz 30 tys. zł grzywny. To oznacza, że piłkarza na polskich boiskach zobaczymy najwcześniej w ostatni weekend lutego, gdy Miedziowi mają zagrać przeciwko Puszczy w Krakowie.