Polskie tenisistki ambasadorkami akcji "Promocja Polski przez sport i wydarzenia sportowe"
To efekt współpracy, jaką nawiązał Polski Związek Tenisowy z Polską Organizacją Turystyczną (POT). W jej ramach w październiku światowym ambasadorem Polski został Hubert Hurkacz.
W piątek do najlepszego polskiego tenisisty dołączyły Fręch, która jest obecnie drugą - po Idzie Świątek - najwyżej sklasyfikowaną polską tenisistką w światowym rankingu oraz Linette, Chwalińska i Kawa. Stosowną umowę w Łodzi, rodzinnym mieście Fręch, podpisali wiceprezes POT Małgorzata Wilk-Grzywna i prezes PZT Dariusz Łukaszewski.
"Polska Organizacja Turystyczna realizuje projekt promocji Polski przez sport i polskich sportowców. Jednym z jej elementów jest promocja poprzez znaczące wydarzenia, którym jest bez wątpienia rozpoczynający się w środę w Maladze turniej Billie Jean King Cup" – powiedziała Wilk-Grzywna.
Dodała, że podczas zawodów w Hiszpanii polskie zawodniczki na koszulkach oraz dresach będą miały logo Poland Travel – narodowego turystycznego portalu promującego Polskę jako atrakcyjną destynację turystyczną.
"Ważnym elementem umowy jest też adresowany na zagraniczny rynek spot promocyjny z udziałem naszych tenisistek, które będą promowały Poznań, Szczecin i Łódź. Hasłem przewodnim tej kampanii będzie "Polska więcej niż myślisz", bo zagraniczni turyści, którzy odwiedzają nasz kraj są nim pozytywnie zaskoczeni" – tłumaczyła.
Szef PZT wyraził nadzieję, że będzie to długotrwała współpraca. "Pomysł, żeby Polska była promowana na świecie poprzez sportowców jest idealny i jestem przekonany, że przyniesie on wymierne korzyści wszystkim stronom" – przekonywał Łukaszewski.
Fręch przyznała, że jest zaszczycona byciem ambasadorką Polski i – jak dodała – ma nadzieję, że spoty reklamowe z udziałem reprezentantek kraju przybliżą polskie miasta kibicom tenisa z całego świata.
W rozgrywanym w Maladze turnieju finałowym Billie Jean King Cup wystąpi 12 drużyn narodowych. Polki, wśród których będzie też Świątek, zagrają w środę z gospodarzem imprezy - Hiszpanią. Na zwyciężczynie w ćwierćfinale czeka rozstawiony z numerem drugim zespół Czech, który na otwarcie ma "wolny los". Mecz będzie się składał z dwóch pojedynków singlowych i jednego deblowego. Do awansu potrzeba dwóch wygranych spotkań.
"Występy w reprezentacji to zupełnie inne obciążenie psychofizyczne. Tenis to na co dzień sport indywidualny i gramy dla siebie. Tu jest inaczej – gramy dla drużyny i całego kraju. Reprezentujemy nie tylko siebie, w związku z czym wydatek energetyczny jest dużo większy niż na turniejach singlowych. Ale jestem na to przygotowana i wiem, z czym to się wiąże. Zakończyłam sezon wcześniej, teraz wracam i nie będzie to ława sytuacja. Postaram się jednak reprezentować kraj jak najlepiej" – powiedziała Fręch, która zajmuje 24. miejsce w rankingu WTA.
Kończący się sezon dla 26-letniej tenisistki był najlepszy w karierze. Podopieczna trenera Andrzeja Kobierskiego wygrała swój pierwszy w karierze turniej rangi WTA - w Guadalajarze oraz dotarła do czwartej rundy Australian Open. Awansowała też na 22. miejsce w rankingu WTA, a sezon zakończyła dwie pozycje niżej.
"Przełomem było wygranie turnieju WTA. To było coś, o czym marzyłam od początku kariery. Poczułam się wtedy spełniona. Teraz jesteśmy w trakcie wyznaczania celów na nowy sezon. Na pewno będę skupiać się w nim, żeby poprawić swoje osiągnięcia w turniejach wielkoszlemowych" – przyznała Fręch.